Słowa których używam roboczo dzielę sobie na trzy grupy.
Pierwsza składa się z tych, których używam bardzo często, za często. Klasycznymi przykładami są wszelkie wariacje na temat pań lekkich obyczajów i męskich członków- to nic odkrywczego, przeklinam jak szewc. Albo furman. Dorzucam jeszcze do tego wora: generalnie, absolutnie, zasadniczo, w zasadzie, nie chce mi się i jeść.
Drugą grupę określiłabym mianem średniaków, o których w zasadzie (o, własnie!) nie warto nawet wspominać. Wszystkie słowa od A do Z. Bez specjalnego bagażu.
Trzecia, ostatnia grupa to słowa, których z przekonania używam rzadko. Wymagające konkretnego powodu, okoliczności i przekonania. Na czele tej dość wąskiej kategorii stoją przepraszam i dziękuję.
Dzisiaj użyję obu tych słów z grupy "wyjątkowych". Przepraszam i dziękuję.
Dokładnie dzisiaj mijają cztery miesiące od kiedy zniknęłam. W bardzo złym stylu, muszę przyznać. I właśnie za to chcę przeprosić. Za zniknięcie nagłe, bez pożegnania i choćby kilku słów wyjaśnienia.
Dziękuję natomiast wszystkim tym osobom, które pisały do mnie w przeciągu tych ostatnich czterech miesięcy, nie pozwalając mi odejść na dobre. Po części to dzięki Wam znowu tu jestem. I zostaję.
Grumpy! Jak dobrze, że wróciłaś! Wyświetlało mi uporczywie powiadomienie, że nie mam prawa do oglądania tego bloga, a nie miałam się jak z Tobą skontaktować. Dobrze, że jesteś. ♥
OdpowiedzUsuńJa też się cieszę, że wróciłam. I bardzo mi miło z powodu takiego powitania!
UsuńMiałam ten sam problem... Chciałam podesłać koleżance linka do Twojego bloga, bo prosiła mnie o coś fajnego do poczytania, a tu zonk. Zakaz wstępu. Fajnie, że to się zmieniło.
OdpowiedzUsuńWitam ponownie!
UsuńPrzyłączam się do poprzedniczek. ja też się dowiedziałam, że nikt mnie to nie zapraszał ;) ale nie poddałam się :) I oto jestem :) Nawet jeśli na mnie nie czekałaś pozwolę sobie tu bywać regularnie ;))
OdpowiedzUsuńPozwalaj sobie na co tylko masz ochotę!
UsuńTo bardzo miłe, że ktoś czekał.
Dobry Boże!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 4 miesiące temu plułam sobie w brodę że nie zapisałam Twojego adresu e-mail jak był na to czas. Napędziłaś mi niezłego stracha:) Tak się cieszę że wróciłaś:) Blogosfera bez Ciebie nie była taka sama:)
OdpowiedzUsuńCześć, Mała :)
UsuńSłowa nie chce mi się i jeść zdecydowanie źle wyglądają w swoim towarzystwie.
OdpowiedzUsuńGrumpy, nie wierzyłam własnym oczom, gdy zobaczyłam, że wróciłaś! To dało się z Tobą skontaktować? I to jeszcze poszłaś sobie po tej akcji z omdleniem. Rety, martwiłam się. Ja się martwiłam, ja! Dobrze, że jesteś!
Magia "i" pomiędzy. Magia i!
UsuńNie wiesz, że złego diabli nie biorą? A jeszcze złego i marudnego... nie ma szans.
no wreszcie!
OdpowiedzUsuńi tylko nie znikaj już okej?
Postaram się.
UsuńNo wreszcie! :)
OdpowiedzUsuńCześć, Em :)
UsuńJezu nareszcie wróciłaś <3 uwielbiałam Cię czytać a tu nagle bum i Cie nie było...
OdpowiedzUsuńA teraz nagle bum i jestem!
UsuńByłam pewna, że piszesz dalej, ale dla jakiegoś wąskiego grona, bo wejście było zablokowane. Smutno mi było i żal. Kamień spadł mi z serca, że wracasz! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że komuś sprawia radość mój powrót :)
UsuńMyślę, że mogłybyśmy się kłócić komu bardziej należy się tytuł mistrza w tej kategorii!
OdpowiedzUsuńDobrze wrócić :)
Fajnie, ze wrocilas :)
OdpowiedzUsuńdobrze, że wrociłaś, smutno było. pisz pisz!
OdpowiedzUsuń